Jedz, pij i popuszczaj pasa

Odkrycie nowego dania większym jest szczęściem dla ludzkości niż odkrycie nowej planety. Rozkosze stołu są przywilejem każdego wieku, każdej kondycji, każdego kraju, każdego dnia; mogą być w zgodzie z wszelką przyjemnościami i one na ostatek są nam pociechą po utracie innych.

Uczty i biesiadowanie stanowiły jeden ze stałych elementów życia polskiej i litewskiej szlachty XVIII wieku. Każda okazja była dobra, by zajechać w gości, zasiąść za suto zastawionym stołem i oddać się przyjemności jedzenia i picia. To forma życia towarzyskiego, w czasie której wymieniano informacje o wydarzeniach w okolicy, sprawach politycznych regionu i kraju, kojarzono pary małżeńskie, zawierano rodzinne i sąsiedzkie umowy, koalicje polityczne, załatwiano wiele spraw.

W Polsce, stół suto zastawiony potrawami i napitkami uchodził za szczęście, i jak chyba nigdzie indziej, jedzenie uważano jedzenie za najwyższe dobro. Sztukę przygotowywania, dekorowania i podawania potraw celebrowano z namaszczeniem, uczty miały swój rytuał, ceremoniał i symbolikę.